Co zobaczyć na Majorce? 5 miejsc, które polecam najbardziej
Formentor, Alcudia, Valldemossa, Park Mondrago i Cuevas del Drach: 5 miejsc na Majorce, które polecam najbardziej po tygodniu na wyspie.
Majorka kojarzy się głównie z plażami, ale jest na niej znacznie więcej do zobaczenia. Spędziliśmy tam tydzień pod koniec lata i przez cały pobyt świeciło słońce. Oprócz plażowania odwiedziliśmy klify, jaskinie, górskie miasteczka i szlaki nad morzem. Poniżej pięć miejsc, które uważam za najlepsze. Pełniejsze opisy, razem z planem na cały tydzień, znajdziesz w ebooku.
01Półwysep Formentor

Formentor to półwysep na północy wyspy, a dojazd na niego ma swoje zasady. W sezonie droga jest zamknięta dla prywatnych samochodów, więc trzeba jechać autobusem, który zatrzymuje się przy kolejnych atrakcjach. Sama droga to zresztą ciekawostka: zaprojektował ją Antonio Parietti, inżynier, który zbudował też słynne serpentyny do Sa Calobra.
Warto zacząć od latarni na samym końcu półwyspu. Kiedyś nie było tam żadnej drogi, a na miejsce docierało się łodzią albo ścieżką dla mułów. Dziś można tam spokojnie spacerować i patrzeć na strome klify, które opadają prosto do morza. My spędziliśmy tam kilkanaście minut, a widoki były przepiękne.
Dalej warto przejść do zatoczek Cala Figuera i Cala Murta. Zajęło nam to razem około półtorej godziny, a miejsca okazały się kameralne i zupełnie inne niż znane plaże wyspy. W Cala Figuera morze ma intensywny, turkusowy kolor, a na wodzie stoją białe łódki.

Potem odwiedziliśmy Playa de Formentor, jedną z najładniejszych plaż, jakie widzieliśmy. Rosną przy niej sosny, w których cieniu można odpocząć. Na koniec warto wejść na Mirador de Es Colomer. Nazwę wziął od małej wysepki widocznej w dole, a przy samym punkcie stoi pomnik inżyniera, który zaprojektował drogę. Stąd cały półwysep widać jak na dłoni.
02Alcudia

Alcudia to dobry pomysł na cały dzień, jeśli trafisz na targ, który odbywa się w niedziele i we wtorki. My trafiliśmy akurat na wtorek, więc dzień zaczęliśmy od straganów. Targ najlepiej oddaje charakter miasta, więc to dobry początek dnia.
Dobrze zajrzeć też do kościoła Sant Jaume, którego wnętrze bardzo nam się podobało. Później czas na spacer po starówce. Uliczki mają tu niepowtarzalny klimat, a po murach otaczających miasto można nawet przejść. Szczególną uwagę zwraca brama Porta del Moll, w której zachowała się oryginalna krata.

Warto wiedzieć, że ta okolica była zasiedlona na długo przed średniowieczem. Starożytni Rzymianie założyli tu osadę Pollentia, a jej ruiny leżą tuż za murami. Mury zbudowano później, żeby bronić miasto przed piratami, a nazwa Alcudii wywodzi się z arabskiego określenia „na wzgórzu”.
Na koniec dnia pojechaliśmy autobusem na plażę Playa de Alcudia i przeszliśmy promenadą na Playa de Muro, gdzie zostaliśmy na dłużej. Obie plaże tworzą jedną z najdłuższych plaż na Majorce, a tuż obok leży park s’Albufera, ulubione miejsce obserwatorów ptaków.
03Valldemossa i szlak bez turystów

Valldemossa to jedno z najurokliwszych miasteczek na wyspie. Ma wąskie uliczki pełne kwiatów, a nad ulicami zawieszono kolorowe wstążki. Ceramiczne obrazki na domach przedstawiają młodą kobietę z rozbitym dzbanem, czyli świętą Katarzynę Thomàs, jedyną świętą Majorki, urodzoną właśnie tutaj.
Najsłynniejszym miejscem jest klasztor Kartuzów, w którym zimę spędził Fryderyk Chopin razem z pisarką George Sand. My przeszliśmy się po klasztornych ogrodach, a potem po prostu spacerowaliśmy uliczkami. Panuje tu niezwykły klimat, a spacery po miasteczku bardzo nas zrelaksowały.

Kilka minut jazdy dalej, przy drodze Ma-10, zaczyna się szlak, który łatwo przeoczyć. Trasa trwa około półtorej godziny i prowadzi do trzech punktów widokowych nad klifami, które wznoszą się kilkaset metrów nad morzem. W dole widać port Valldemossy. Jeden z punktów widokowych to po prostu dwa kamienne murki i dwie ławki, ale widok na zatokę jest z niego wyjątkowo szeroki. Widoki są niesamowite, a my prawie nie spotkaliśmy tam turystów, choć popularne miasteczko jest tuż obok.
04Park Mondrago

Park Mondrago to chroniony obszar przyrody na wschodnim wybrzeżu. Rosną tu pinie, które schodzą niemal do wody, a oprócz zatoczek znajdziesz mokradła, w których zatrzymują się ptaki wędrowne. My zostawiliśmy samochód przy plaży S’Amarador, skąd rozchodzą się krótkie szlaki.
Mapa przy wejściu podaje orientacyjne czasy przejścia, a my przeszliśmy wszystkie szlaki wzdłuż zatoczek. Przejście każdego trwało mniej więcej pół godziny. Najbardziej zapamiętaliśmy turkusowe zatoczki oglądane z leśnych ścieżek, które biegną wysoko nad skalistym brzegiem. Warto wybrać w pierwszej kolejności właśnie takie trasy przy wodzie.

Po marszu warto zejść na plażę S’Amarador, jedną z najpiękniejszych w regionie. Jest piaszczysta i otoczona zielenią parku. Pływaliśmy i odpoczywaliśmy tam przez dłuższy czas. Najlepiej przyjechać tu rano, kiedy upał jest jeszcze znośny, a plaża nie jest przepełniona.
05Cuevas del Drach

Cuevas del Drach znajdują się w pobliżu Portocristo. Pod nazwą Jaskinie Smoka kryje się system czterech połączonych jaskiń, które zwiedza się trasą długości ponad kilometra. Całość trwa około godziny, a w środku przez cały rok panuje stała temperatura około 20°C, więc po godzinach na słońcu to przyjemna odmiana.
Na końcu czeka podziemne jezioro, nazwane na cześć francuskiego badacza Martela, który eksplorował jaskinię. Należy do największych podziemnych jezior na świecie. Wpływają na nie łodzie z muzykami, którzy grają krótki koncert muzyki klasycznej, a po występie można jeszcze zrobić krótki rejs łodzią. Wyszliśmy stamtąd z bardzo dobrym wrażeniem.
To pięć miejsc, do których wróciłbym najchętniej, ale wyspa kryje ich znacznie więcej. Resztę tygodnia opisuję w ebooku poniżej.